Paweł Pawłowicz – Podróże

Paweł Pawłowicz – Podróże

Przejechał na rowerze samotnie przez 44 kraje.

Przejechał w 5 sezonów samotnie, na rowerze, przez 42 kraje –

robiąc ponad 35 000 km. Rocznie na wyjazdach, treningach: na dworzu i w pomieszczeniu kręci na rowerze około 1 500 godzin, co przekłada się na jazdę w ilości około 35 000 km.

Podczas jednej wyprawy zrobił po Australii 4133 km i ponad 4 000 km w Hiszpanii, w innej 2 700 km w Tunezji, i w kolejnej około 2 000 km we Francji, a w Polsce ponad 1 000 km. W największej swojej wyprawie przejechał na rowerze 7 222 km.

Zdobył na rowerze najwyższą drogę w Europie z Grenady na szczyt Pico de Veleta, gdzie wszedł na sam szczyt z rowerem u boku-3 396 m n.p.m..

Paweł Pawłowicz
Paweł Pawłowicz

Rower to jest to! Od 2009 podróżuję głównie po Europie, lubię zwiedzać nowe miejsca, gdy zwiedzę całą Europę, to napewno będę zwiedzał inne kontynenty. Jak nie podróżuję, to myślę o podróżach cały czas, to jest jak najsilniejsze uzależnienie. Im dalej w las, tym więcej drzew, to jak z ruchomymi piaskami im mocniej się ruszasz tym bardziej się zapadasz.

Przez rower ukończyłem szkołę dla pracujących i zacząłem pisać wiersze i tego też nie mogę wyłączyć. Rower dotlenia, otwiera umysł, poszerza horyzonty. Turystyka rowerowa to skarb, zaciera różnice , rasowe, kulturowe, wyznaniowe. Bez względu na pozycję, czy zamożność, turyści rowerowi z całego świata to jedna wielka rodzina. Dlatego warto jeździć na rowerze by poznawać świat i ludzi, bo to daje szersze spojrzenie, patrzymy na wszystko z innej perspektywy, wyciszamy się, mamy czas tylko dla siebie. Możemy zbliżyć się do natury, odetchnąć świeżym powietrzem, podziwiać piękno otaczającego nas świata, oderwać się od szarej rzeczywistości, chłonąć to piękno wszystkimi zmysłami, zapominając choć na chwilę o pracy i problemach doczesnych dziwnie zagonionego świata.

Nie grzechem jest nie spełniać marzeń, grzechem ich nie mieć. Jeśli, już mamy marzenia róbmy wszystko by nam nie uciekły. Spełnione marzenia nas odmieniają, jesteśmy szczęśliwsi przez to częściej się uśmiechamy.

Polacy uchodzą za smutny naród to dziwne, bo jesteśmy potęgą turystyczną pod względem wyjazdów. Polacy są wszędzie jako mieszkańcy i jako odwiedzający. Nie zawsze te wyjazdy są aktywne i tu wszystkich znowu namawiam na rower, dzięki temu będzie więcej uśmiechu.

Pozdrawiam słonecznie i szerokiej drogi!!!

 

1
2

 

Wymieniam kraje które zwiedziłem na rowerze w kolejności alfabetycznej, od 2009 do 2016 roku:
(w Polsce i Szwecji byłem wcześniej w 2006.)

1. Albania 2015.
2. Andora 2013.
3. Australia 2016.
4. Austria 2009 / 2010 / 2011 / 2012 / 2013 / 2014
5. Belgia 2011.
6. Bośnia i Hercegowina 2011 / 2012.
7. Bułgaria 2012.
8. Chorwacja 2011 / 2012.
9. Cypr 2015.
10. Czarnogóra 2012/ 2015.
11. Czechy 2010 / 2011 / 2012 / 2014.
12. Dania 2010 / 2012.
13. Estonia 2010.
14. Finlandia 2010.
15. Francja 2011 / 2013.
16. Gibraltar 2013.
17. Grecja 2012.
18. Hiszpania 2013.
19. Holandia 2011.
20. Kosowo 2015.
21. Lichtensztajn 2010.
22. Litwa 2010.
23. Luksemburg 2011.
24. Łotwa 2010.
25. Malta 2014/2012.
26. Malta 2014.
27. Monako 2013.
28. Niemcy 2009 / 2010 / 2011.
29. Norwegia 2010 / 2012.
30. Portugalia 2013.
31. Polska 2006 / 2009/ 2010/ 2011/ 2012/ 2013 /2014.
32. Rumunia 2012.
33. San Marino 2009.
34. Serbia 2012.
35. Słowacja 2010 / 2011 / 2012 /2014.
36. Słowenia 2011 / 2012.
37. Szwajcaria 2010 / 2011.
38. Szwecja 2006 / 2010 / 2012.
39. Tunezja 2010/11.
40. Turcja 2012.
41. Ukraina 2016.
42. Watykan 2013.
43. Węgry 2011 / 2012.
44. Włochy 2009 / 2011 / 2012 / 2013.
Paweł Pawłowicz podróże